Wczoraj wróciłam z tej filharmonii o 23! Rozumiecie to?! Ale przynajmniej w autokarze (jeśli można to tak nazwać) była BEKA :D. Moja koleżanka zabrała mi telefon i ja się tak na nią rzuciłam, że aż spadłam na podłogę xD. Przez pół minuty leżałam na podłodzę i się strasznie śmiałam (teraz też nie mogę przestać się śmiać :D). Potem przez 5-10 minut dręczyłam wszystkich w moim jakby, to powiedzieć... obszarze piosenką "Kotek pije mleko"... Macie tu linka : https://www.youtube.com/watch?v=ld9QJlwyG-g . Resztę drogi to wiecie, prześpiewaliśmy, przegadaliśmy... jak to w autokarze ;D.
A tu macie zdjęcie mojego biletu i reperuaru :P :
Pamiętacie jak mówiłam wam o tych studentach z Malezji i Gruzji? Dzisiaj powiem o nich troszkę więcej...
A więc, Do mojej szkoły przyszli ci studenci. Nazywali się Tengo (Gruzja) i Zulfadzli (Malezja). Prowadzili z nami warsztaty. Oczywiście nie znali języka polskiego (znaczy znali tam kilka słow tj. siema, do widzenia, cześć, lubię cię...) i rozmawialiśmy po angielsku. Baaaardzo fajnie z nimi było, ale my mieliśmy z nimi tylko dwa razy w tygodni, a oni byli tylko jeden tydzień. Jedna z moich koleżanek (nie będą zdradzać która, ale możemy ją nazwać. Nazwijmy ją pączek ^^) się zakochała w Zulfadzlim... Boże, jak płakała jak odjechali... Ale nie o tym teraz mowa. Tak właściwie to już nwm co pisać xP. Macie tu ich zdjęcie :
A teraz tak na koniec chciałabym wam polecić takiego bloga. Łapcie linka : /http://biszkoptoweopowiastki.blogspot.com/ .
Papatki ;*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz